Pani prokurator miała kaca. Nie był to ani jej pierwszy kac, ani ostatni, ale o piątej rano był bardzo dotkliwy. Wilgoć w powietrzu sprawiała, że odechciewało się żyć, bo zimno właziło pod płaszcz i przeszywało do kości. Bolała ją głowa, chciało jej się spać i rzygać jednocześnie, a do tego gdzieś koło trzeciej w nocy skończyły się fajki, Tomek poszedł po paczkę i schował ją do kieszeni. Swojej. Kiedy zadzwonili z komendy chwyciła płaszcz i wyszła, i dopiero w samochodzie przypomniała sobie, że nie ma papierosów. Kurwa. Nie powinna była dać się wyciągnąć na imprezę podczas dyżuru. Ani Tomkowi, ani nikomu innemu. Zwłaszcza, że w taki wieczór zdarzały się różne dziwne rzeczy i przecież wiedziała, że zadzwonią. Może wpadam w alkoholizm? zastanowiła się przez chwilę, a potem przypomniała sobie, że ostatni raz piła cokolwiek mocniejszego miesiąc wcześniej i dzisiaj też wypili tylko butelkę wina. Nadal nie zmieniało to faktu, że picie na dyżurze było bardzo nie w je...
- O pani, jesteś cudowna, jesteś wyjątkowa, jesteś najwspanialsza na świecie i jedyna. O pani, zwróć na mnie źrenice ócz swych jak gwiazdy, a uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi - powiedział rycerz w lśniącej zbroi do Trzeciej Wróżki. Wróżka wzdrygnęła się, bo potok przemowy przypomniał jej, że poprzedniego wieczór z innymi wróżkami bawiła się naprawdę wyśmienicie. Zmrużyła oczy i zazezowała bokiem na rycerza, który stał ze słońcem, a światło odbijało się nieznośnie od jego lśniącej zbroi. Wypolerował ją chyba za pomocą szczotki ryżowej i proszku do sreber. - Wszystko ci dam - ciągnął rycerz, niezrażony ta pantominą i faktem, że Wróżka sięgnęła do kieszeni, wyciągnęła tytoń i zaczęła robić skręta. - Świętego Graala... - Nie radzę - przerwała Wróżka. - Stoi u pani Whitaker na kominku, a ona go tak łatwo nie odda. - Jednorożca... - Są pod ochroną! - Jabłka Hesperyd... - Mam w sadzie całą kolonię - powiedziała Wróżka. Rycerz popatrzył na nią bezradnie. Wróżce się odbiło. P...
Krzyżowiec śnił o deszczu. Od wielu dni otaczała go pustynia. Jego oddział rozbili w zasadzce zamaskowani ludzie; towarzysze zginęli, a on sam ledwo uszedł z życiem. Napadli na nich w nocy, podczas snu; dziwił się, że nikt za nim nie podążał, dopóki nie wstało słońce i nie zobaczył wokół siebie bezkresnego morza piasku i kamieni. Pierwszego dnia brnął w piasku, dopóki nie upadł pod skałami, które rzucały cień na rozpaloną ziemię. Obudził go przejmujący nocny chłód; owinął się płaszczem i drżąc patrzył na niebo pełne nieznanych mu konstelacji. Drugiego dnia zabił węża, który mieszkał wśród skał i wypił jego krew. Potem zapadł w niespokojny sen i przyśniło mu się, że podążał przez noc za postacią okrytą płaszczem, z rogami na głowie. Wyciągnął rękę, by jej dosięgnąć, ale upadł i piasek zasypał mu usta otwarte do krzyku. Trzeciego dnia zrozumiał, że pustynia jest jego wrogiem i aby przeżyć, musi stoczyć z nią wojnę, ró...
Komentarze
Prześlij komentarz